kanał informacyjny dla slowa gorszy
Zanim spotkałam mojego męża w moim sercu gościła ta pierwsza, najdłuższa i najbardziej zaślepiona pierwsza miłość. Kiedy opuściła mnie, byłam pustą lalką z pragnieniem odebrania sobie nic nie znaczącego dla mnie życia, z dłoniami pełnymi pożegnalnych listów i drobnymi na znaczki. Pisałam wtedy bloga, podobnego do tego i uwodziłam mojego "przyjaciela", który w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie zaznał spełnienia. To był układ, układ który później okazał się, czymś co miało zabrnąć za daleko. Dalej niż gesty i słowa. Zanim jednak to się stało poznałam jego. Wystarczyła jedna wypowiedź w temacie na gronie, by pojawił się w moim życiu. Najpierw kilka romantycznych spostrzeżeń, potem rozmowa na temat niespełnionych nadziei i ból który przelewaliśmy godzinami, wystukując jednostajny rytm w klawiaturę. Potem brakowało mi już sił, a on nie wiedzieć czemu postanowił jakoś mi ich dodać. Powstrzymać mnie, przed postawieniem ostatniego kroku. Pierwsze spotkanie było nie udane. Bał się, ale ja postanowiłam poczekać na następne. Przecież nic innego nie miałam do roboty. Nic już nie miało sensu.
Kiedy się spotkaliśmy powiedziałam mu wszystko. Jak zawsze, kiedy znalazł się wierny słuchacz, opowiedziałam całe moje życie. Od początku do końca. A on mnie słuchał. Był przerażony i nie wiedział co powiedzieć. Ale na jakiś czas zapomniał o tym co go boli i dręczy. Potem były kolejne spotkania a wizja śmierci oddalała się coraz bardziej i bardziej. Nie pokochałam go od razu. Można powiedzieć, że nastąpiło to o wiele później, nawet za późno. Wiedziałam tylko, że jest jedyną osobą na tym świecie, która będzie mnie kochała bez względu na wszystko, pomimo tego, że jesteśmy tak zupełnie różni. Po roku znajomości zaręczyliśmy się. Ja już nie byłam w stanie czekać, nigdy nie byłam cierpliwa, a poza tym, bałam się, że jak on odejdzie to już zawsze będę sama. Nie umiałam tak żyć. Traf chciał, że i jego brat zamierzał się ożenić.
Oświadczył się tak po prostu. Myślałam zawsze, że to będzie wyjątkowa chwila w moim życiu, ale tak się nie stało. Byłam zimna, choć spragniona uczuć. W moje 24 urodziny położyliśmy się wcześniej. Spędzałam je u niego, bo nie chciałam w ten dzień być znowu sama. Wtedy też po raz pierwszy i ostatni raz powiedział mi, za co mnie kocha i kim dla niego jestem. Niestety nic nie pamiętam. A on już teraz mi tego nie mówi. Pierścionek wyjął spod poduszki, powiedział, że chciałby spędzić ze mną życie. Nie byłam w stanie myśleć ani nic nie czułam. Zgodziłam się, bo uznałam to za najrozsądniejsze wyjście. On wiedział, że nigdy go nie będę kochała tak jak on mnie. A On kocha mnie bardziej niż można to sobie wyobrazić. Choć jego miłość jest niedoskonała, okaleczona uporem, pełna zasad bez sensy itp.itd.
W dniu ślubu przeżyłam kolejne rozczarowanie. Nic nie było tak jak powinno. We włosach miałam coś co trudno nazwać ozdobą, naklejki na wódkę spoczywały w szafie, lało i grzmiało przez całą mszę, światła migały bo co jakiś czas wyłączało prąd, dużo ważnych osób się nie pojawiło, koleżanka była w żałobie, kolega miał wypadek, ojciec płakał, kolec od róży przeciął mi skórę na ramieniu, nie pamiętałam ani słowa z mszy bo cały czas się bałam burzy i myślałam tylko o tym aby to się szybko skończyło. Dekoracja sali była nawet ładna i jedzenie ok. Goście narzekali na klimatyzację, muzyka była za głośna a zespół miał w nosie nasze prośby, wokalista był bezczelny i jeszcze musieliśmy im normalnie zapłacić. Moje nogi były pokryte pęcherzami, rodzice mieli pretensję, że nie widać nas na sali, i że w ogóle nie jesteśmy razem. On był ze znajomymi a ja z siostrą i przyjaciółką obalałam przed salą wino z butelki i paliłam jednego za drugim. Potem włóczyłam się, płakałam i żałowałam, że za niego wyszłam. Bo go nie kochałam tak jak powinnam. Nawet nie byłam w nim zakochana.
Teraz jest on najważniejszą osobą w moim życiu. Kocham go - inaczej niż kochają inni. Nie szaleję na jego punkcie, jego dotyk nie przyprawia mnie o drżenie. Ale mogę liczyć na niego kiedy tego najbardziej potrzebuję. Swoją postawą jednak, zabiłam w nim romantyzm. A szara rzeczywistość, przytłoczyła nas tak,że rzadko udaję się nam w niej odnaleźć.
Za nic na świecie nie oddałabym jednak jego spojrzenia pełnego miłości, jego dłoni tak delikatnych dla mojego ciała, jego smutku i lęku o mnie w najgorszych chwilach ani spełnienia które mu daję, które odbiera mi chęć do własnego, będącego w porównaniu z jego - niczym.
Autor(ka) wpisu:
Wszelkie prawa do prezentowanych w serwisie treści należą do ich autorów.
Kurs stylizacji paznokci | Obozy młodzieżowe | Oczyszczalnie ścieków | Szamba | Prezent dla chłopaka | Euro2012 | Luxus | Sklep dla dzieci | Hurtownia kosmetyczna | Deweloper Wrocław | Oczyszczalnia ścieków | Projektowanie biura | Wycieczki objazdowe | Meble ogrodowe | Ślub